| ireblog |
| ::księga
gości:: 2009 styczeń 2008 październik czerwiec maj luty 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec |
Sylogizm Przeciętnego Człowieka Wszyscy wiemy, że Boga nie ma. Bez Boga nie można żyć, więc Bóg musi istnieć. ire 2009-01-28 00:13:30 skomentuj (5) Astrologia - Filozofia ire 2008-10-06 12:59:59 skomentuj (1) Boska Wola Emanuela Kanta Emanuel, bo tak brzmiało jego prawdziwe imię (dane mu na chrzcie), mimo krępej budowy ciała odznaczał się niezwykłym duchem. W Uzasadnieniu metafizyki moralności, pisze on o "boskiej woli", do której osiągnięcia miał dążyć człowiek poprzez podporządkowanie się imperatywom kategorycznym (czyli zasadom jego własnej woli): "(…) dla boskiej, i w ogóle dla świętej woli, imperatywy nie posiadają ważności; powinność jest tutaj nie na miejscu, ponieważ wola już sama z siebie jest z konieczności zgodna z prawem. Z tego powodu imperatywy są tylko formułami, mającymi wyrazić stosunek obiektywnych praw woli w ogóle do subiektywnej niedoskonałości woli tej lub owej istoty rozumnej, np. woli człowieka." Nie zatrzymujmy się jednak na człowieku i pójdźmy o krok dalej w stronę tego co jest ostateczną możliwością, tego co już nie ludzkie, ale arcyludzkie. Nie ma w tej możliwości wywyższenia ani skromności, jest tylko prawo wypełniające kompletnie bieg życia.
Obiektywne prawo woli stanowi dla Kanta harmonię: władzy intelektu i świata zmysłowego. Świat zmysłowy podporządkowany zostaje intelektowi, co nie przemawia na rzecz równowagi owych sił, jest raczej pełnym podbiciem ciała przez umysł. Dlatego jakkolwiek Kant ma dobre przeczucia co do obiektywnego świata woli, trudno zgodzić się z jego metodą :) ire 2008-06-14 16:37:43 skomentuj (1) Filozofia Film nakręcony przez moich kolegów i koleżanki z roku na warsztaty "Codzienność, czyli kwestia sporna" w ramach VI Bałtyckiego Festiwalu Nauki.
Część I
ire 2008-05-29 22:55:42 skomentuj (0) Śnij sobie Śniła mu się piękna opowieść, że znów jak w dzieciństwie mógł płynąć przez świat zapominając o sobie. Nie było granic dla jego myśli. Wszestkie poróżnienia zniknęły w tym oczywistym obłoku. Życie po prostu było i nawet Bóg nie mógł tego zmienić. Świat ten niemożliwy do pomyślenia rodził się i umierał w każdej chwili. Podobny do snu i ocknienia, obwieszczał w nieskończonym czasie: puste-słowo-stworzenia. ire 2008-02-16 00:46:44 skomentuj (4) Wątpienie Co, jeśli to co jasne i oczywiste nie jest prawdziwe? Jest jedynie granicą poznania, jak wtórował Pascal. Gdy "zatapiamy się w niewiadomym", poznajemy jedynie wrażenia naszego umysłu. Nieprzeparte doświadczenie, które samo w sobie nie daje się kwestionować. Jednak już po nim, kiedy powracamy do stanu względnej świadomości, możemy poddać w wątpliwość to co oczywiste. Tak stoimy zawieszeni pomiędzy: tym co absolutne, a tym co względne. Nie mogąc nic więcej dodać do tych możliwości. Czyniąc to bowiem już decydujemy się na pewien punkt widzenia, tracąc jednocześnie to co nie odnosi się do niczego. Żeby wyrazić się bardziej precyzyjnie przywołam pewien eksperyment myślowy. Wyobraź sobie, że twój centralny układ nerwowy traci połączenie ze wszystkimi zmysłami. Zanika granica między tym co zewnętrzne, a tym co wewnętrzne. Uczucie to można przyrównać do doświadczenia „oceanicznej przestrzeni”, z tą tylko różnicą, że jest ono iluzją. Stanowi wynik zakłóceń między sygnałami docierającymi do twojego mózgu. W medytacji stan ten osiąga się przez „jednoupunktowienie” uwagi, w miłości przez zapomnienie o sobie, w modlitwie, poprzez adorację. Powyższy opis jest względny, jakkolwiek przedstawia „kształt jabłka”, nie jest wstanie wyrazić jego smaku. Tylko w pryzmacie czegoś Innego można kwestionować doświadczenie duchowe. I poddawać w wątpliwość to co oczywiste. ire 2008-02-13 22:49:44 skomentuj (0) Vi Veri Veniversum Vivus Vici Zapewne wszyscy już widzieli ten film. Dla tych, którzy nie mieli okazji, serdecznie polecam.
"V for Vendetta"
ire 2008-02-11 10:12:05 skomentuj (1) Prawda jest śmiercią Zaprzeczyć prawdzie chcąc być wolnym od jej skończonego wymiaru, określającego wszelką niewiadomą poprzez rozumienie. Prawda jest dla mnie śmiercią, wypowiedzeniem się świata, która przez ostatnie słowo nadaje sens dążeniu człowieka. Prawda jest końcem dialogu będąc porozumieniem między stronami. Człowiek przestaje mieć już cokolwiek do powiedzenia, gdy wszystko rozumie się samo przez się. To właśnie ta samoistność prawdy stanowi zaprzeczenie poszukiwania. Jako idea tkwiąca w umyśle, wyznacza granice dla myślenia. Jest drogowskazem wytyczającym drogę, odbierając nie tylko możliwość wyboru, co w ogóle możliwość jakiegokolwiek innego bycia. Jest wroga wobec tolerancji, odmienności, poróżnienia, nadając im wymiar absurdu i chaosu. Prawda jest śmiercią przeciwstawną wobec wolności. Jest jednomyślnością, która utraciła zdolność do współistnienia, stając się totalitarną jednością. Nazwijmy ją Bogiem, Buddą, Przemożnym Sensem, który przemawia przez cały świat. Kto posiada jeszcze dość odwagi, by mu (prawdzie) zaprzeczać, by zaprzeczyć samemu sobie? „Proszę więc Boga, by mnie uwolnił od Boga!” Mistrz Ekhart ire 2008-02-10 23:52:00 skomentuj (0) Epilog Nastała chwila wytchnienia i znów mogę powrócić do mych wpisów na temat nieznanego i nieznanych, zupełnie niedorzecznych słów, które rozumie tylko ten (o-la-boga), kto się w nich zapomni. Trochę, jak na wycieczce w lesie. ire 2008-02-09 23:36:18 skomentuj (1) Każda liczba jest nieskończona. "Każda liczba jest nieskończona, nie ma żadnej różnicy." I,4 Liczby łaskoczą mózg czasami bardziej gwałtownie niż światło wpadające przez źrenice i zapach kadzideł w świątyni. Liczby są piękne nie dlatego, że są harmonijnym pływem świata, ale z wielu Innych powodów. Być może kiedyś dadzą się przypomnieć, dzięki swej względności. Wtedy znów odniosę je do siebie. ire 2007-12-20 00:40:16 skomentuj (0) On, co więcej zdobywa, aniżeli traci! "Kocham tego, co Boga swego gromi, ponieważ Boga swego kocha: gdyż on od gniewu swego Boga zginąć musi. Kocham tego, czyja dusza jest głęboką, nawet poranioną będąc, i którego drobne nawet przejście zgubić może: gdyż chętnie przez most on przechodzi. Kocham tego, czyja dusza jest przepełna, tak iż samego siebie człowiek zapomina i tylko rzeczy wszystkie życie w nim mają: gdyż rzeczy wszystkie zanikiem jego będą." Nietzsche ire 2007-12-18 00:59:09 skomentuj (0) Święty Nietzsche "Żadnego ze słów nie bierze się tu dosłownie, co dla tego antyrealisty jest warunkiem wstępnym wszelkiego mówienia. Wśród Hindusów posługiwałby się on pojęciami systemu samkhyam, wśród Chińczyków pojęciami Laotsego — i nie odczułby przy tym żadnej różnicy. — Można by, z niejaką tolerancją terminologiczną, nazwać Jezusa „wolnym duchem" — który nic sobie nie robi z wszystkiego, co ustalone: słowo zabija, wszystko, co ustalone, zabija. Pojęcie, „doświadczenie życia", znane tylko Jezusowi, sprzeciwia się wszelkiemu słowu, wszelkiej formule, wszelkiemu prawu, wszelkiej wierze, wszelkiemu dogmatowi. Mówi on tylko o najgłębszym wnętrzu: słowa, takie jak „życie", czy „prawda", czy „światło", są u niego słowami, które oznaczają najgłębsze wnętrze — wszystko pozostałe, cała rzeczywistość, cała natura, sam język, ma dla niego jedynie wartość znaku, przypowieści. — Nie wolno się tu pomylić, choć ogromna jest pokusa, która kryje się w chrześcijańskim, to znaczy w kościelnym przesądzie: taka symbolika par excellence pozostaje poza wszelką religią, poza wszelkimi pojęciami kultu, poza wszelką historią, poza wszelkim przyrodoznawstwem, poza wszelkim doświadczeniem świata, poza wszelkimi wiadomościami, poza wszelką polityką, poza wszelką psychologią, poza wszelkimi książkami, poza wszelką sztuką — jego „wiedza" to właśnie głupota co do faktu, że coś takiego istnieje. (...) Powracam do tematu, by opowiedzieć autentyczną historię chrześcijaństwa. — Już samo słowo „chrześcijaństwo" jest nieporo¬zumieniem — w istocie rzeczy, był tylko jeden chrześcijanin, który umarł na krzyżu. „Ewangelia" umarto na krzyżu. Co odtąd zwie się „ewangelią", jest już przeciwieństwem tego, czym on żył: „z tą nowiną", dysangelium. Jest to aż absurdalnym fałszem, gdy za odznakę chrześcijanina uważa się jakąś wiarę, na przykład wiarę w odkupienie przez Chrystusa: chrześcijański charakter ma tylko praktyka chrześcijańska, życie takie, jak życie tego, który umarł na krzyżu... Dziś życie takie jest jeszcze możliwe, a dla pewnych ludzi nawet konieczne: autentyczne, źródłowe chrześcijaństwo za¬wsze będzie możliwe... Me jakaś wiara, lecz czyn, przede wszystkim zaś me-czynienie wielu rzeczy, inne bycie... Stany świadomości, jakakolwiek wiara, uważanie czegoś za prawdę, na przykład, są przecież — wie to każdy psycholog — zupełnie obojętne i mają trzeciorzędne znaczeniu w porównaniu z wartością instynktów: radykalniej rzecz ujmując, całe pojęcie przyczynowości duchowej jest fałszywym pojęciem. Redukować bycie chrześcijaninem, chrześcijańskość, do uważania czegoś za prawdę, do czysto świadomościowej fenomenalności to tyle, co negować chrześcijańskość. W istocie rzeczy, nie było żadnych chrześcijan. „Chrześcijanin", to, co od dwu tysiącleci zwie się chrześcijaninem, jest niczym więcej jak psychologiczną dezinterpretacją samego siebie." "Prawdziwa Wola jest dążeniem, tak długo jak będziesz jedynie wyobrażać sobie czym ona jest, nie doświadczysz jej.", Fr 939 .'. ire 2007-11-30 21:02:55 skomentuj (2) |
Kontakt Społeczność Gdańsk gg 3405566 Słowo 418 tCHu LAShTAL Myśl The Hermetic Library Klub Gnosis Światło Thelema Pustka Tam siedzę |